PLK

Wilczek o PLK: „Trzeba walczyć o miejsce wśród najlepszych”

Udostępnij:

Dominik Wilczek debiutuje w tym sezonie w PLK. Jak ocenia różnicę pomiędzy rozgrywkami i jak czuje się w ekipie ze Szczecina?

Wychowanek Śląska Wrocław – Dominik Wilczek już w wieku 16 lat debiutował w rozgrywkach na szczeblu centralnym. W swoim dorobku ma trzy sezony w II lidze oraz 30 spotkań na zapleczu PLK, a w tym roku walczy o swoje minuty już wśród najlepszych zawodników w Polsce w drużynie Kinga Szczecin.

Jak wygląda ekstraklasa okiem debiutanta?

– Na pewno nie wygląda tak strasznie jakby się to mogło wydawać z zewnątrz. Różnica między II czy I ligą oczywiście jest bardzo duża – przede wszystkim w fizyczności i doświadczeniu zawodników, a do tego dochodzą obcokrajowcy, co też jest pewnego rodzaju nowością dla kogoś kto opuścił niższe ligi. W każdym razie nie są to braki niemożliwe do nadrobienia w stosunkowo krótkim czasie jeśli tylko chce się pracować nad sobą – otwarcie przyznaje rzucający Kinga.

Dominik koszykówkę odziedziczył w genach po ojcu Tomaszu, który ze Śląskiem cztery razy sięgał po mistrzostwo Polski, a także ma za sobą występy w reprezentacji naszego kraju. Również brat Dominika – Maksymilian gra w koszykówkę i reprezentuje młodzieżowe drużyny WKS-u.

W jednym młody Wilczek już wyprzedził ojca – szybciej zadebiutował w PLK. Tomasz miał 21 lat kiedy zawitał do ekstraklasy, a Dominik zrobił to dwa lata wcześniej.

W tym sezonie 14 razy meldował się parkiecie zbierając łącznie nieco ponad 100 minut i zdobył 36 oczek. W zespole Kinga ma się od kogo uczyć, bo jego mentorem został Paweł Kikowski, który od lat jest jednym z najlepszych polskich rzucających.

Ile można podpatrzeć na treningach od popularnego „Kiko”?

– Dużo, szczególnie że „Kiko” tą wiedzą chce się dzielić i to jest bardzo fajne. Zawsze odpowie na pytania, pokaże lepszy sposób na rozegranie akcji, krzyknie z ławki na meczu, takie małe-wielkie rzeczy, które pozwalają wejść poziom wyżej – docenia rady starszego kolegi Wilczek.

Przeskok z I ligi nigdy nie jest łatwy dla młodego gracza. Gdzie zatem tkwią największe różnice pomiędzy niższymi poziomami rozgrywkowymi, a PLK?

– Pierwsze, co mi się nasuwa, to chyba szybkość podejmowania decyzji zarówno w ataku jak i obronie. Chwila nieuwagi czy zbyt luźne podanie i tracisz punkty, większość błędów jest od razu wykorzystywana. Drugą rzeczą, na którą nigdy wcześniej nie zwracałem tyle uwagi jest rozmawianie między sobą na boisku, szczególnie w obronie. Często trzeba w ciemno zaufać koledze, który mówi o sposobie obrony czy zejściu do pomocy – wylicza szczegóły wychowanek Śląska.

Wilczek wiedział, że PLK to rzucenie się na głęboką wodę, ale jego etyka pracy i cierpliwość powinny przynieść efekty, bo talentu nie brakuje. W 2016 roku uczestniczył w campie „Basketball Without Borders” dla najzdolniejszych graczy z Europy w swoim roczniku organizowanym przez NBA i FIBA.

Co wydaje się być najważniejsze dla młodego zawodnika w PLK?

– Jest wiele takich rzeczy. Każda minuta jest na wagę złota, bo trzeba być niesamowicie skoncentrowanym i na dodatek wszystko dzieje się znacznie szybciej, dochodzi presja, zarówno ta od siebie, bo chce się wypaść jak najlepiej jak i presja wyniku. Kolejną taka rzeczą jest trening na dobrym poziomie. Tutaj mam najlepszego obrońcę i rzucającego w lidze i mam od kogo się uczyć. Myślę, że to też bardzo pomaga w rozwoju. Nie można zapominać również o planie długoterminowym, bo jednak to nie jest łatwe gdy jest się ambitnym, a minut dostaje się tyle, aby te ambicje zaspokoić – dlatego ważne żeby mieć wizję siebie za kilka lat i konsekwentnie do tego dążyć, wtedy łatwiej się pracuje – wyjaśnia 19-latek.

Wilczek trafił do zespołu, który bije się o play-off więc wiedział jaka będzie jego rola w zespole mimo wszystko nie żałuje swojej decyzji.

– Warto było spróbować, bo jeśli marzeniem jest gra w koszykówkę na najwyższym poziomie, to trzeba wykraczać poza pewne granice komfortu i walczyć o swoje miejsce z jak najlepszymi zawodnikami – kończy debiutant.



Kategorie

@2019 - ZATRZY.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone.